French manicure hybrydami z Born Pretty Store

23 mar 2018


Przylatuje na miotle, bo tyle kurzu uzbierało się od mojej ostatniej wizyty na blogu i ogólnie w blogosferze, że inaczej się chyba nie da ;) Na tapetę wrzucam mój manicure z wakacji (szok!), który wykonałam hybrydami z Born Pretty. Tym samym zapraszam Was na zbiorczą recenzję 4 hybryd. 




Klasycznego frencha na moich paznokciach chyba jeszcze nie pokazywałam. Kiedyś robiłam go zwykłymi lakierami, ale czas, który musiałam na niego poświęcić, nijak miał się do trwałości, a szkoda. Tym razem postawiłam na hybrydy. O rany! Przy całej mojej miłości do tradycyjnych lakierów, french malowany hybrydami, to sama przyjemność. Zero stresu, bo jak coś krzywo albo źle, to zmyć można bez naruszania bazy. 


Z uwagi na fakt, że te hybrydy są u mnie dość długo i nie raz już ich używałam, to napiszę Wam pewne spostrzeżenia, które wykluły się z czasem. Baza i top, którego nie trzeba przemywać - o ile do waćpani nie mam żadnych uwag, tak ten gagatek (top) z czasem miejscami zaczął przebarwiać jaśniejsze kolory lakierów. Wiecie, nie jest to jakaś ogromna zmiana, ale jest widoczna. 


Piękny, mleczny róż i biel, czyli duet bez którego o klasycznym french'u można pomarzyć. Oba lakiery dostępne w wersji 5 ml i nie mam żadnych uwag. Bardzo dobrze się nimi maluje, ze ściąganiem też nie ma problemów. Ogólnie jestem bardzo zadowolona z tego wyboru, ale ogromny minus, że nigdzie (na stronie/na opakowaniu) nie ma składu. To jest jednak taka informacja, która moim zdaniem powinna być jawna. Na szczęście (odpukać!) nie wystąpiła u mnie żadna reakcja alergiczna.
DGMG10 - kod upoważnia Was do 10% zniżki na wszystkie produkty nieprzecenione w sklepie Born Pretty. Wysyłka nierejestrowana jest zawsze darmowa.


Bardzo przyjemnie nosiło mi się ten manicure, ale dajcie znać w komentarzach czy Wam się podoba.
Dziękuję za uwagę i mam nadzieję, że do szybkiego zobaczenia :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz