Zestaw pędzli do zdobień z kwiecistymi trzonkami + chwytak do wacików z Born Pretty

8 cze 2017


Tak dawno mnie tu nie było, że dziś post 2w1. Określiłabym go typowo przyrządowym, bo nie będzie w nim paznokci, za to pokażę Wam rzeczy, które przydadzą się przy tworzeniu zdobień. Zobaczcie czy chwytak, to taka niezastąpiona rzecz oraz, czy zestaw pędzli jest dobry jakościowo.


Zestaw 6 pędzli i sonda do zdobień


W skład zestawu wchodzą:
- 2 pędzle do zdobień (dłuższy 2 cm i krótszy 1 cm),
- 3 pędzle do żelu UV (2 ścięte prosto [mniejszy - szerokość ok. 3 mm i większy - szerokość ok. 4/5 mm] oraz 1 ukośny [szerokość ok. 3 mm]),
- pędzel wachlarz (szerokość ok. 2,5 cm),

Nie będę ukrywać, że z ręcznie malowanymi wzorami na paznokciach nie jest mi po drodze. Bardzo trzęsą mi się ręce, niestety :) I o ile lewą rękę pomaluję dobrze, tak już na prawej efekt nigdy mnie nie zadowala - a to właśnie zawsze fotografuję prawą dłoń. Nie zmienia to jednak faktu, że pędzle zawsze się przydają, choćby do oczyszczenia skórek z lakieru. Jako, że przedłużam żelem paznokcie, które uległy złamaniu, to do tego celu również ich używam. Zaraz opowiem Wam dokładniej o tych pędzlach, ale najpierw chciałabym się skupić na kwestii, obok której nie da się przejść obojętnie - chodzi o wygląd trzonków :)

Chyba nie znam kobiety, na którą nie działałyby walory estetyczne produktów. Nie można odmówić uroku temu zestawowi, prawda? Wszystkie pędzle mają skuwki w kolorze srebrnym, z którymi nic się nie dzieje w czasie czyszczenia. Natomiast trzonki mają kwiatowy nadruk z żółtym zakończeniem - lepiej żeby te elementy nie miały styczności ze zmywaczem.





Co do samego używania pędzli, to powiem Wam, że ogólnie jestem zadowolona. Jedynie do czego mi się nie sprawdziły, to czyszczenie skórek. Zmywacz jakby nie chciał się trzymać włosia. Może są one zbyt mało puchate, sama nie wiem. Sprawdziły się za to świetnie do malowania wzorów, kolorowania stempli, nakładania żelu i zrobienia gradientu. 6 pędzli ma dołączone osłonki, a całość przychodzi w przezroczystym etui.

Poniżej możecie zobaczyć gradient wykonany farbami akrylowymi i pędzlem wachlarzem, który robiłam pierwszy raz w życiu. Kropki wykonałam srebrnym lakierem i sondą z tego zestawu.
Kolejne dwie propozycje, to moje milionowe podejście do one stroke. Niby nie wyszło najgorzej, ale wiecie - zawsze może być lepiej!

Chwytak do wacików

Czyli przyrząd, który nie jest niezastąpiony, ale jest przydatny.
LINK: 1Pc Manicure Saver Cotton Claw Clean Nail Template Nail Stamping Tool Nail Art Tool
DGMG10 - 10% przy produktach nieprzecenionych.


Na pierwszy rzut oka wygląda jak długopis, ale jego wnętrze kryje w sobie szczypce, które chwytają wacik. Wystarczy wcisnąć przycisk(?), złapać wacik i puścić przycisk, by szczypce się zacisnęły.
Na stronie Born Pretty jest pokazane, że przy tym urządzeniu są używane puchate waciki (kulki), które bez problemu znajdziemy np. w drogeriach. W innej ofercie możemy kupić chwytak z paczką wacików (ta wersja jest o $2 droższa), ale wybrałam opcję z samym urządzeniem. Używam go ze zwykłymi wacikami (płatkami) i sprawdza się zadowalająco.


 Możliwe, że część z Was zastanawia się, do czego właściwie służy ten chwytak. Używam go głównie w czasie stemplowania paznokci. Chwytak z wacikiem zapewnia większe bezpieczeństwo przy czyszczeniu płytki - nie muszę już łapać wacika świeżo pomalowanymi paznokciami z obawą, że zaraz jakiś pyłek przyczepi mi się do paznokcia, a całe zdobienie pójdzie na marne. Oczywiście można zastąpić go na przykład spinaczem do prania, ale to już nie jest to samo.

Na początku miałam obawy, że pole nacisku będzie zbyt małe, aby dokładnie wyczyścić płytkę. Natomiast jak możecie zobaczyć poniżej, przy czyszczeniu z bardzo mocno nasyconej czerni, rezultat jest zadowalający. Mimo nielicznych pozostałości płytka nadaje się do dalszego użytku. Oczywiście przy dłuższym czyszczeniu można pozbyć się wszystkiego.




Dajcie znać, który z produktów Was zainteresował i czy miałyście styczność z takim chwytakiem do wacików :)

Pozdrawiam
Magda

*opisane produkty otrzymałam w ramach współpracy z Born Pretty Store

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz