KOBO 53 ROCKY COASTLINE - wymagający egzemplarz

27 paź 2014

KOBO, Rocky Coastline, szary, perłowy lakier

„Od miłości do rozczarowania” – tak powinien nazywać się dzisiejszy wpis. „53 Rocky Coastline” to niezły gagatek. Każda firma kosmetyczna ma swoje lepsze i gorsze kosmetyki, to wiadomo... Pierwsze lakiery KOBO, które kupiłam, okazały się strzałem w 10-tkę. Ta nowość jednak nie przemawia do mnie.





Jeśli nie wiecie co spowodowało u mnie zachwyt przy pierwszych lakierach, to odsyłam chociażby do wpisu o „SHANGHAI'U”. Z zapartym tchem wyczekiwałam nowości tego sezonu. Co by nie przesadzać z zakupami, wzięłam tylko dwa lakiery. Na jesień i zimę kolorystycznie pasują, ale tak jak w przypadku „NIGHT AND THE CITY” mogę wybaczyć wiele ze względu na jego urok absolutny, tak tu nie do końca. O co chodzi? Najlepiej zobrazuje to poniższe zdjęcie:
KOBO, krycie lakieru, rocky coastline

Nazwa jest dobrana idealnie! „Skaliste wybrzeże” – piękne ale niewygodne. Taki jest ten lakier. Jak widzicie, 3-4 warstwy by wyglądał jak należy. Żeby nie było tak smutno, przedstawię choćby małe plusy. Wygodny pędzelek. Małe smużenie jak na lakier tego typu. Z danych technicznych; cena: 9,99 (warto czekać na promocje) * pojemność: 7,5 ml * dostępność: szafy KOBO PROFESSIONAL w Drogeriach Natura.
Dam mu jeszcze szansę. Spróbuję zestawić go z innym lakierem. Zobaczymy, może coś z tego będzie… Nastał czas by obejrzeć paznokcie w pełni pomalowane czterema(!) warstwami.



Jeśli Wasza cierpliwość ma małe granice to się nie polubicie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz