''Marcowe fiołki'' Sarah Jio

11 sie 2014

"Marcowe fiołki" Sarah Jio książka
Początek nudny. Zdecydowanie byłam bliska temu by ją zostawić, jednak nie dawał mi spokoju pamiętnik, który miała odnaleźć główna bohaterka...


  Pierwsze kartki czytałam ziewając. Koniec małżeństwa. Standardowo mąż odchodzi do innej. Nuda, co? Akcja nabiera rozpędu w chwili, gdy Emily za namową swojej przyjaciółki wyjeżdża do ciotki mieszkającej na wyspie. Opis z okładki:
DZIESIĘĆ LAT TEMU EMILY MIAŁA WSZYSTKO. Dziś jej kariera leży w gruzach, a ukochany mąż zabiera z ich mieszkania ostatni karton i odchodzi do innej kobiety. Załamana Emily wyjeżdża na wyspę, na której jako dziecko spędzała beztroskie wakacje. Tu będzie mogła odpocząć, wyleczyć rany.

ALE WYMARZONY SPOKÓJ NIE TRWA DŁUGO. Kim jest Jack, tajemniczy artysta, od którego ciotka każe jej się trzymać z daleka? I czemu historia z odnalezionego pamiętnika tak bardzo przypomina Emily jej własne życie? 

Powiem tak, od momentu odnalezienia tajemniczego pamiętnika nie mogłam oderwać się od lektury. "Marcowe fiołki" to historia miłości teraźniejszej oraz z przeszłości. Mnóstwo tajemnic i wątek śmierci, który nadaje dramaturgii wszystkim wydarzeniom. Nie mogę Wam więcej zdradzić, bo może komuś się kiedyś zachce ją przeczytać. Chyba, że już ktoś ją zna... 

8 komentarzy:

  1. nie znam jej, muszę się za nią rozejrzeć w bibliotece ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. czytałam "Dom na plaży" S.Jio i od tej książki dołączyła do grona moich ulubionych pisarzy:) "Marcowe fiołki" posiadam i już nie mogę się doczekać aż przeczytam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie pożałujesz, ale zaciekawiłaś mnie "Domem na plaży". Muszę zobaczyć czy będzie w bibliotece.

      Usuń
  3. A ja jak zwykle nie znam, ale ja to mam zaległości z prasą, a co dopiero z książkami... :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś Kasiu nadrobisz. Może w czasie dłuższego lotu samolotem :)

      Usuń
  4. Czytałam ją i na początku miałam mieszane uczucia, ale potem ciekawość zwyciężyła i po prostu musiałam wiedzieć jak się skończy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli jak u mnie. Cieszę się, że nie wymiękłam na początku.

      Usuń