Kiedy postawić na minimalizm

22 sty 2014



W życiu bywa tak, że rzeczy, które sprawiają  radość zaczynają osiągać przytłaczające ilości. To jest moment, w którym warto pomyśleć o minimalizmie.

Nadmiar posiadanych rzeczy, nie wpływa najlepiej na stan psychiczny. Zaczynamy czuć się przytłoczeni.
Zdałam sobie ostatnio sprawę z tego, że mam tyle rozmaitych rzeczy, które kupiłam tylko z jakiegoś błahego powodu. Niestety część z nich użyłam tylko kilka razy. Przekładałam je ‘z kąta w kąt’ lub patrzyłam na nie, one „patrzyły” na mnie… I tak mijał czas na wzajemnym spoglądaniu w swoim kierunku. 
Jestem obecnie na etapie dogłębnego analizowania ilości posiadanych rzeczy. Niektóre zajmują miejsce tym potrzebniejszym i wypadałoby coś z tym zrobić. Niestety, towarzyszy mi okropna cecha- przywiązywanie się do rzeczy. Walczę z tym i widzę kolejne efekty, a mianowicie z łatwością pozbywam się drobiazgów. Głównie tych, które nie odgrywają większej roli w moim życiu emocjonalnym.

Nie ilość a jakość
Po co mi kolejne- przykładowo- cienie (10 paletka z kolei), jak ponad połowa z nich nie jest dobra jakościowo. Przyjmijmy, że jedna paletka to koszt około 10 zł. Za 100 zł można już kupić 1,2 lub 3 dobrej jakości paletki do makijażu oczu. Ta sama reguła tyczy się każdej innej tematyki. Przeanalizuj ile masz rzeczy, które nie zadowalają swą jakością. Oszacuj ich wartość, a zdasz sobie sprawę z tego, że za tą kwotę można było zainwestować w coś trwalszego.


Minimalizm to oszczędność czasu
Możesz myśleć, że bredzę... Ale wiem co piszę! Przerobiłam to na własnej skórze. Mam mniej więcej 40 lakierów do paznokci. Czas, który poświęcałam NA ZASTANAWIANIE SIĘ "Jaki kolor wybrać" lub "Który odcień niebieskiego jest lepszy", sięgał w krytycznych momentach około 20 minut! Nawet nie chcę myśleć co mają osoby z 3 razy większą kolekcją... 
Ten czas mogłabym poświęcić na czynność, która wniosłaby coś pożytecznego do mojego życia. Pomyśl teraz ile czasu tracisz z powodu nadmiernej ilości posiadanych rzeczy.

Gdzie znaleźć klucz do minimalizmu 
Kluczem do minimalizmu jest odgadnięcie tego, co czyni cię szczęśliwym i pozbycie się całej reszty, aby w pewnym sensie „stworzyć czas” na to, co dla ciebie ważne. W żadnym wypadku minimalizm nie powinien być utożsamiany z prowadzeniem życia pustelnika lub trwaniem w nieustającym poczuciu nudy.Celem jest bogate życie, przy niewielkim stanie posiadania. Twoje życie, jako minimalisty, będzie inne niż moje. To ty będziesz musiał odkryć, co czyni cię prawdziwie szczęśliwym. Zaplanuj swój idealny dzień, a potem usuń z niego wszystko, co nie jest ci absolutnie potrzebne. Zrób w swoim życiu miejsce właśnie na ten idealny dzień, na rzeczy, czynności oraz ludzi, których kochasz.„ Leo Babauta

To książka, która jest dostępna od 2013 roku. Jeśli czujesz, że Twoja przestrzeń mogłaby zyskać na jakości, a tym samym Ty będziesz czuć się lepiej- kup ją. Przyda się także rodzicom, gdyż Leo porusza kwestie jak nauczyć dzieci sprzątania (dalej w minimalizmie)
"Generalne porządki. Na początku, jeżeli twoje dzieci mają masę gratów, będziesz chciał zrobić za nie generalne porządki. Sposobem na to jest odcięcie ich na trochę od własnego pokoju i przejrzenie wszystkich rzeczy, które posiadają. Tradycyjnie, zajmuj się jedną lokacją
naraz: szuflada, regał, półka w szafie itd. Wszystko, co się w niej znajduje, wyjmij i podziel na rzeczy absolutnie niezbędne i te do wyrzucenia lub oddania (warto zawczasu przygotować na to pudła i gdy się wypełnią, zawieźć do kościoła lub organizacji charytatywnej).
Następnie to, co zostaje, wraca na miejsce i czynności powtarzamy z kolejną lokacją. Jeżeli się sprężysz, jeden pokój możesz oczyścić nawet w kilka godzin. ƒƒ 
Zostaw wolne miejsce. Gdy wkładasz z powrotem istotne rzeczy, nie staraj się na siłę wypełniać każdej szuflady, szafy czy półki. Zostaw odrobinę miejsca dookoła przedmiotów. Nie tylko estetyczniej to wygląda, ale także zawczasu zostawiasz miejsce na kilka dodatkowych, jeżeli będą potrzebne. ƒ 
Ograniczaj. Dla nas kluczowym zagadnieniem było ograniczenie bałaganu, jaki generują dzieci, dlatego pozwalaliśmy im trzymać ich rzeczy wyłącznie w ich pokojach. Jadalnia, kuchnia czy pokój dzienny przeznaczone są wyłącznie na rzeczy domowego użytku. Dla naszych dwóch bobasów przeznaczyliśmy wprawdzie na tym neutralnym obszarze miejsce, w którym mogą się bawić, więc często zabawki walają się tu i ówdzie po meblach i podłodze, ale nadal staramy się jak możemy, by utrzymać to pod kontrolą. Dzięki temu udaje nam się zachować minimalistyczny ton większości naszej przestrzeni życiowej."
Dalej będę pracować nad stopniowym wprowadzaniem minimalizmu do swojego życia. Wiem, że dzięki temu będę szczęśliwsza. Tobie też to polecam! :)

Czym kierujecie się w życiu: przepych czy minimalizm? Zainteresowały Was fragmenty z książki? Planujecie zmiany w swoim otoczeniu? Jestem bardzo ciekawa jak to wygląda u Was :) 


20 komentarzy:

  1. Bardzo słuszne uwagi. Kilka dni temu rozmawiałam właśnie ten temat z przyjaciółką, która stwierdziła, że nadmiar służy jedynie wszechogarniającemu zamętowi, nie tylko wokół ludzi ale przede wszystkim w ich głowach ;-) To była dygresja na temat przyjęcia urodzinowego i panujących w niektórych domach trendów ;-)

    Przy okazji stwierdziłam, że otaczam się właściwie rzeczami niezbędnymi ale są takie dziedziny życia, np. kosmetyczna, gdzie trudno jest mi przystopować. Taka trochę pasja a trochę mania, zawsze jest dobry czas, aby coś zacząć z tym robić :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nad kosmetykami szczególnie trudno zapanować. Temu zamierzam poświęcić więcej uwagi. Marzy mi się taki dzień, w którym zaoszczędzając na zbędnych zakupach kosmetycznych, uzbieram na jakąś wyprawę :)


    Co do domowych trendów: niby o gustach się nie dyskutuje, a niektórzy twierdzą, że lepiej odnajdują się w przepychu. Osobiście przyznaję racje Twojej koleżance. Dodatkowo, mając nadmiar rzeczy szybciej robi się bałagan, jest więcej sprzątania a to w rezultacie prowadzi do nieustającego narzekania na swoje życie. Takie błędne koło. Totalny bezsens. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Przede wszystkim realny. Na czasie. Cieszę się, że przypadł Ci do gustu :)

    OdpowiedzUsuń
  4. U mnie bywało różnie. Ale lubię minimalizm i prostotę. Zazwyczaj wygląda bardzo estetycznie i elegancko. Np. takie mieszkanie, pokój czy stylizacja (ubiór itp.) Ostatnio zaczęłam wprowadzać minimalizm w rzeczach i pokoju - wyrzucam zbędne rzeczy, porządkuję, tak abym czuła się dobrze i wszystko wokół mi się podobało. Nie jest to dla mnie takie proste gdyż bardzo przywiązuję się do rzeczy i trudno mi się z nimi rozstać. Ale się staram :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja lubię minimalizm, szczególnie w kosmetykach. Obecnie mam dwa balsamy do ciała i już przeszkadza mi to, że jest o jeden za dużo. :) Ale za to lubię mieć dużo ubrań. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Trzymam kciuki za powodzenie w przezwyciężaniu tego przyzwyczajenia :) Doskonale wiem jakie ono potrafi być uciążliwe. Jednak górę bierze przede wszystkim dobre samopoczucie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. wiesz ja ost tez myślałam o zmianie w minimalizm i głównie w tym co posiadam. Planuję teraz nie kupować byle czego tylko to co naprawdę mi się przyda i będzie mi służyć na lata. Czasami jest lepiej dołożyć i kupić lepsze jak gorsze.

    OdpowiedzUsuń
  8. Troszeczkę, ale nie jest tak źle, bo lubię często robić porządki i oddawać to czego już nie założę. :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo dobre rady ;) ale ciężko je wprowadzić w czyn ;) hehe kiedyś można powiedzieć, że tak żyłam , kupowałam kosmetyk dopiero jak jeden się skończył, to samo z jedzeniem i innymi rzeczami, ale wtedy pracowałam, więc codziennie miałam dostęp do sklepów, no i nie było mojej córci ;) teraz wygląda to tak, że raz na dwa tygodnie, czasami tylko na tydzień jestem w mieście , więc robię zapasy, bo to może się skończyć, bo tamtego zabraknie, staram się aby każdy kosmetyk był już drugi kupiony , bo może się skończyć wcześniej niż będę miała możliwość go kupić, bo na wsi to wiecie jak jest trzy spożywczaki i koniec.W efekcie tego gromadzi mi się spora ilość rzeczy.Druga sprawa; nie znoszę chaosu, kiedyś wszystko miałam poukładane , posegregowane,opisane, a teraz nie da się wszystkiego ogarnąć, ;) wszystko z półek czasami porozrzucane jest po domu za sprawą mojej córy, że nie wspomnę już o zabawkach, które są dosłownie wszędzie ;) Do czego zmierzam? W chaosie człowiek czuje się niedobrze, robi się nerwowy, wiem, że to taki okres, który trzeba przejść, gdy córa podrośnie wszystko powoli bedzie wracało do normy, ale na razie jest zamęt w moim domu i mojej głowie.Jestem zdecydowanie za minimalizmem ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Witaj Madziu - bardzo dobry post :) Na minimalizm zawsze warto stawiać, poza tym - jak mawiają - piękno tkwi w prostocie :) Jakiś czas temu zdałam sobie sprawę, że wolę nieprzeładowane wnętrza, garderobę, etc. Jak najwięcej wolnej przestrzeni wokół.

    Mam jednak nieprzemijające problemy z nadmiarem w pewnych kwestiach - dotyczy butów, książek i płyt ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. To bardzo dobrze, że oddajesz. Sama też tak robię z rzeczami, które są w dobrym stanie a mi już z jakiegoś powodu nie posłużą. Taki mały gest dla kogoś, a może uszczęśliwić na długo :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardzo dobre przemyślenia. Jakość i przydatność nade wszystko :) Pierwszy krok masz już za sobą- przemyślenia- teraz jeszcze silna wola i z każdym dniem bliżej sukcesu :)

    OdpowiedzUsuń
  13. W Twoim przypadku jest to uzasadnione dużą odległością od miasta- zrozumiała sprawa. Również mieszkam na wsi i doskonale Cie rozumiem :) Kupujesz to co Ci jest niezbędne do funkcjonowania, ale w rezultacie to zużywasz. Nie przestawiasz z kąta w kąt. Natomiast nadmiar bibelotów to jest temat, który siedzi w większości domów. Tego nie popieram (chociaż co kto lubi). Przy dziecku wszystko wygląda jak armagedon ;) Obserwuje to u rodziny czy znajomych. Wierzę, że gdy już córcia podrośnie, wrócisz do pracy, to ten wszechobecny chaos zostanie daleko w tyle. :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Violu witam Cię serdecznie :)
    Cieszy mnie to, że Ty także stawiasz na minimalizm. Czytając Twój komentarz, nasunęła mi się myśl "Im więcej wolnej przestrzeni, tym więcej miejsca na szczęście". Zainspirowałaś mnie do takiego tworu :)


    Co do butów: może warto przeprowadzić segregacje na te;
    - z uniwersalnym wyglądem (pasujące do wszystkiego)
    - najczęściej używane
    - najlepsze jakościowo
    Te, które odpadną może warto komuś oddać.
    Książki i płyty to już zupełnie co innego ;) Chociaż i na to znalazłoby się kilka sposobów.

    OdpowiedzUsuń
  15. Ładnie powiedziane - to o wolnej przestrzeni i m-cu na szczęście :) :)
    Co do selekcji - częściej zdarza mi się przeprowadzać ją wśród książek i płyt - większość oczywiście nie do ruszenia, są jak przyjaciele, ale buty Madziu są absolutnie nie do ruszenia :D Wszystkie potrzebne ;) To mój dziki fijoł i mania ale w pełnej organizacji :) Wbrew pozorom nie zakupuję już w czasie roku dużo obuwia, raczej uzupełniam, jeśli któraś para odpadła i potrzebuję czegoś w zamian :)

    OdpowiedzUsuń
  16. "Przyjaciele" idealne określenie. Płyt raczej nie kupuję ale książki... Mam małą biblioteczkę, która ciągle się powiększa. Zdecydowanie - tak jak napisałaś- najłatwiej jest oddać te, które okazały się porażką.
    Fioł na punkcie butów, jeśli masz go w pełnej organizacji to podziwiam :) Też chciałabym mieć takiego fioła, ale przy posiadanym rozmiarze obuwia, mogę o tym pomarzyć... Moje oglądanie butów zaczyna się na wzdychaniu i kończy na wzdychaniu ;)
    Wracając do Ciebie- najważniejsze, że teraz je uzupełniasz, a nie kupujesz kolejne "zbieracze" kurzu :) To już widoczny progres ku dobremu :)

    OdpowiedzUsuń
  17. mam taka nadzieję ;) i koniecznie odnowić mieszkanie ;zwłaszcza zamalować rysunki córy ze ścian ;)

    OdpowiedzUsuń